Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 21 listopada 2013

Astrea i Celadon, czyli listy Jana Sobieskiego i Marysieńki.



W 1661 r. Jan Sobieski namiętnie pożerał francuskie romanse. Z największym przejęciem zaczytywał się w Astrei, romansie pasterskim Honoriusza d’Urfé, wypożyczonym mu przez panią Marię Kazimierę .Tak więc dotychczasowe listy Sobieskiego do Zamoyskiej zaczęły przybierać inny kształt. Stając się z wolna swoistym rytuałem kultu ukochanej i jedynej kobiety, zawierały one drobiazgową analizę namiętności własnych i adresatki. Zakochani, w obawie przed dekonspiracją, przyjęli w korespondencji  specjalny szyfr, utrudniający niepowołanej osobie poznanie treści.

www.wilanow-palac.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz